O autorze
Popiszemy, zobaczymy.

Pokolenie 18 - 30 - hedoniści, materialiści, obiboki, lenie śmierdzące ze słuchawkami w uszach. Czy aby napewno?

Image courtesy of [imagerymajestic] / FreeDigitalPhotos.net
Obecnie coraz szerzej i coraz gorzej mówi się o pokoleniu 18-30 latków. Po pierwsze, że wymagamy "kosmicznych" zarobków, przywilejów, że jesteśmy leniwi i niechętni do kreatywnej pracy. Czy aby na pewno tak jest? Oto kilka przykładów z prowincjonalnego, małego Opola.

Zacznijmy od tego, że pokolenie 18-30 latków to bardzo zróżnicowana grupa wiekowa, różnica 10-12 lat pomiędzy najmłodszym a najstarszym przedstawicielem tzw. "pokolenia" to sporo.



Możliwe, że dawno temu 10 lat różnicy zacierało się, dzisiaj tak nie jest. Świat pędzący coraz szybciej, w niektórych rejonach Świata, pozwala w coraz mniejszym stopniu na łączenie starszych i młodszych ludzi. Jedni (młodsi) pędzą coraz szybciej, starsi siłą rzeczy biegną wolniej.

Ostatnio w "standardowych" serwisach, portalach informacyjnych pojawiają się "artykuły fachowe" o nowym pokoleniu wchodzącym na rynek pracy.
Oczywiście podobnie jak mój artykuł, są subiektywne i wyrywkowe, jednakże dziwnym zrządzeniem losu w większości z nich Moje pokolenie opisywane jest w sposób negatywny. Przypadek? - a może jednak nie!

Postanowiłem zatem, że napiszę coś pseudo-fachowego, wyrywkowego, ale jednak z perspektywy tego "lenia i hedonisty".
Co najlepiej opisywać? Własne doświadczenia - dlatego, także Ja tak postąpiłem.

Trzy i pół roku temu, po długim okresie wyzyskiwania moich rodziców jako student rozpocząłem bolesny proces usamodzielniania. Tak - bolesny, gdyż dla nikogo nie jest łatwym i przyjemnym wziąć całą odpowiedzialność za siebie.

Jednakże pracę znalazłem na stacji benzynowej w roli, nie kierownika czy dyrektora, ale pana sprzedawcy. Zmiany były 12 godzinne dzienne i nocne - praca nie wymagała szczególnych umiejętności czy wiedzy, jedynie chęci do pracy i wytrwałości. Na owej stacji poznałem masę ludzi, przeważnie młodszych ode mnie, ciężko pracujących, dla których nie była to pierwsza praca.
Okazało się, że pokolenie IPOD-ów (pokolenie Y) jak nas nazywają, jednak pracuje. Z przerwami pracowałem tam ponad 2 lata. Później w wakacje 2012 wyjechałem na płatny staż do Belgii. Tak wiem samochwała w kącie stała, ale nie oto tu się rozchodzi.

Zgadnijcie z kim pracowałem i współpracowałem ??

Z "armią" stażystów ze wszystkich krajów Europy a na koniec dostaliśmy kolegę z Szanghaju. Fakt, płaca niezła, szefowie fajni, elastyczni, mądrzy, ludzie otwarci i życzliwi - same pozytywy. Był moment, że było nas czworo (4) Polaków w teamie. Przypadek? - nie wydaje mi się!

Powróciłem do naszej umęczonej Ojczyzny i kiedy wszystko wróciło do normy, a ja przestałem marzyć o lepszym życiu, spotkałem część znajomych ze stacji i żaden z nich nie siedzi w domu nie pracując!

Oczywiście - znajdą się niepracujący, tacy którzy nie chcą pracować.
Wydaje mi się jednak, że to nie znak nowego "leniwego, hedonistycznego pokolenia Y".
Myślę, że jesteśmy takim samym pokoleniem jak każde przed nami, tylko, że oni nie mieli "komórek", facebook-a, gmaila i czego tam jeszcze chcecie. Nie było o nich tak głośno bo mogli krzyczeć tylko w cztery oczy.

My jesteśmy może bardziej bezpośredni, ośmieleni technologią, może odrobinę bezczelni, ale nie specjalnie inni od starszych pokoleń. Zawsze znajdą się pracusie i obiboki. Jednakże to nie jest puentą mojego pseudo-fachowego artykułu.

Na koniec odrobinę "gdybania".
Zakładając przypadek pozytywny, człowieka w wieku 24 lat, który odbywał co roku staże płatne i bezpłatne, krajowe i zagraniczne, znaj język angielski dobrze i teraz przychodzi do pracodawcy a on mu mówi, że da mu 2000 zł netto. Na mieszkanie go nie stać, wynajmuje więc ze znajomymi, ale nie narzeka, ciężko pracuje i stara się, chciałby mieć lepszy samochód, ale go nie stać, więc jeździ rowerem i komunikacją miejską, ale nie narzeka i ciężko pracuje. Mija rok, dwa może trzy. Owy wciąż młody człowiek dalej ciężko pracuje i zarabia już 2200 zł. Ząnalazł partnera, ale na mieszkanie ich dalej nie stać, dzieci także nie, może kiedyś, emerytura, pewnie nie będzie bo system się załamie za 20 - 30 lat.

Czy to tylko ponura wizja, czy może odarta z propagandy i demagogii szara rzeczywistość? Życie to nie serial "Przyjaciele". Część ludzi nie wytrzymuje psychicznie warunków jakie Polska dżungla im funduje i idąc prostym torem wyjeżdża za granicę.

To dlatego wraz z koleżanką na stacji na nocnej zmianie jednego pięknego wakacyjnego wieczoru naliczyliśmy 36 autobusów wypchanych ludźmi jadącymi do pracy za granicę! Po trzech nockach przestaliśmy liczyć. Ja wiem, że to były wakacje i Opolszczyzna - praktycznie samo się wyjaśnia, ale jednak ponad 100 tysięczne miasto pustoszeje okresowo i zapełnia się po brzegi na święta.

Wśród nas są i lenie i hedoniści i pracusie i zwykli przeciętni ludzie. Nie można mówić, że jesteśmy szczególnie leniwym pokoleniem złych ludzi. Chcielibyśmy żyć lepiej, albo po prostu normalniej od naszych rodziców i dziadków (w sensie ekonomicznym), głośno to manifestujemy i to za to spadają gromy.

Na poprawę jednak szybko się nie zanosi (i nie dotyczy to jedynie Polski). Pozostaje jedynie mozolna cierpliwość i ciężka praca, w dążeniu do naszej małej "Irlandii".

Oto puenta tego pseudo-fachowego artykułu.

Pozdrawiam i zapraszam do dyskusji
Trwa ładowanie komentarzy...