Emerytury - dlaczego krzyczą staruszkowie? Przecież to dotyczy młodych! Chcemy rzeczowej dyskusji!

Myślenie o emeryturze
Myślenie o emeryturze http://fortunaradzi.pl/index.php/o-inwestowaniu-na-emeryture/
Emerytury pomostowe, otwarte fundusze i przywileje emerytalne. Masa pojęć, dużo pytań, krzyku w telewizji, pochody, wiece, strajki, syreny i jajka rzucane w limuzyny rządowe. Czy ktoś jednak potrafi odpowiedzieć na kilka elementarnych pytań?

Sztandarową kwestią jest podniesienie wieku emerytalnego.
Oczywiste jest, że przyszli dziadkowie popracują niewiele dłużej niż zakładali, kilka miesięcy, rok, półtorej, może dwa lata.



Okazuje się bowiem, że to nie ich dotyczy ta reforma, że nie oni muszą się z nią zmierzyć w perspektywie całego życia i pokoleń. To MY - dzisiejsi 18, 20, 25, 30 i 35 - latkowie.
To nam przypadnie zaszczyt pracy na starość. Odbieranie telefonów z aparatami słuchowym i "dynamiczne" poruszanie się o lasce.
Mój ton nie jest szyderczy, no może odrobinę.

Kwestia nie dotyczy tylko wieku emerytalnego, ale także wykształcenia obywateli w zakresie dbałości o samych siebie. Warto zwrócić szczególną uwagę na słowa naszego Premiera Pawlaka, który jasno i wyraźnie stwierdził, że w jego przekonaniu na ZUS liczyć nie można.
To prawda znana wczoraj, dziś i tym bardziej jutro. Jednak ludziom wydaje się, że emerytura powinna zaspokajać wszystkie ich potrzeby życiowe. Niezależnie czy ktoś pracował 5, 10 czy 50 lat swojego życia. To błędne myślenie!

ZUS to twór, który nie jest bankiem, nie pomnaża naszych pieniędzy, nie inwestuje, zjada je na obecne czasy i potrzeby. Musimy się z tym oswoić. Polska to nie Norwegia, nie odkładamy pieniędzy na fundusz dla przyszłych pokoleń i jeśli "łupki" nie wypalą, być może nigdy tak nie będzie.

Nasi wielmożni politycy uwielbiają stwierdzenie - "rozwiązanie systemowe".
Problem w tym, że należy dzisiejszą młodzież nauczyć oszczędzać już dzisiaj, nawet teraz kiedy nie mają umowy o pracę, same "zlecenia, dzieła" itp. Trzeba myśleć o starości. Inwestować i odkładać "puki czas". To wymaga raczej programu "edukacji społecznej" od gimnazjów przez licea aż po szkoły wyższe i dalej.
Trzeba działać krok po kroku.
Oto moje kilka pytań do Panów Premierów:
- Jakie są konkretne rozwiązania i propozycje - nie ogólniki i pomysły.
(pomysł to tylko myśl przewodnia np. chcę zbudować rakietę - ale jak to zrobić)

- Jak zamierzają pomóc ludziom młodym "wystartować" na rynku pracy, w czasie kiedy stanowiska będą obsadzone przez "rodziców i dziadków"?

- Jak zamierzają zreformować ZUS/KRUS kompleksowo?

Na koniec najważniejsze pytanie.
- Kiedy zamierzają rozpocząć dyskusję z młodym pokoleniem? - bez pochodów, wieców i syren. Rzeczowo i naTemat!

Oto moje obywatelskie propozycje składające się na "rozwiązanie systemowe":

-Stopniowe podniesienie wieku emerytalnego do 67 roku życia dla kobiet i mężczyzn
Jednakże kobiety posiadające potomstwo, które pracuje na wypłaty jej emerytury, powinny wynegocjować jakiś "bonus" za wkład w ciągłość populacji i trud wychowania dzieci w czasach największej produktywności (tutaj pole do popisu dla ekonomistów co zaproponują)
-Dziedziczność pieniędzy składanych w OFE w postaci "żywej gotówki" jak i w ZUS w postaci kapitału początkowego dla dzieci i bliskich
Pamiętam, że podobną ideę wysnuł Prezydent Komorowski. Jest to o tyle ważne i logiczne, że niektórzy ciężko pracujący ludzie nie zdążą wybrać swoich emerytur, ZUS "szczyci się" dziurą w kasie a tak wiele pieniędzy "zaoszczędza" na zawałach serca itp. Zakrawa to na zwykłe okradanie obywateli i ich rodzin, które mają pełne prawo do wypracowanych przez ich ojców i matki środków. Oczywiście nikt nie mówi tu o wypłacie gotówki, ale o np. podniesionym kapitale początkowym.
-Zlikwidowanie przywilejów emerytalnych dla tak wielu grup społecznych
Należy jednak uszanować to, że ktoś pracował w nieludzkich warunkach przez wiele lat i dać wyjście, albo wyższa emerytura później, albo wcześniejsza emerytura takiej wysokości "jak każda inna"

Ostatni punkt
-Program edukacji społecznej dotyczący oszczędzania i inwestowania
To bardzo ważne, żeby młody człowiek, wiedział, że sam musi o siebie zadbać dużo wcześniej, niż nastąpi starość.

-Podnoszenie (waloryzacja) pensji minimalnej o wskaźnik inflacji
Wtedy to pensja minimalna, czyli ta wypłacana wielu milionom, a może i większości ludzi, będzie na poziomie kosztów utrzymania i wraz z nimi będzie rosła. Rachunki, żywność i inne podstawowe koszty utrzymania pozostaną w równowadze z zarobkami i przyszłymi emeryturami.

Oczywiście, żaden Premier się do tego "artykułu" nie odniesie, ale "wyżyłem" się i dałem upust emocjom. Liczę na wasze komentarze.
Trwa ładowanie komentarzy...