Jak łatwo zdobyć (kupić) poparcie wielu milionów. Okazuje się, że łatwo je także stracić - wystarczy jedna reforma

posiedzenie sejmu na co dzień czy od święta?
posiedzenie sejmu na co dzień czy od święta? Posiedzenie Sejmu/fot. P. Supernak /PAP
Polska to kraj skrajności. Wystarczy znaleźć grupę docelową, najpierw obiecać "płoty obrośnięte kiełbasami" później "rzucić parówkę" i poczekać na wybory. Poparcie gwarantowane. Druga strona medalu jest wtedy gdy rządzący chce dokonać reform, wtedy ma przeciwko sobie 30 milionów ludzi - w zależności od tego jak wiele reform chce dokonać.

Premier Donald Tusk to nieśmiały człowiek.
Tak wynika z jego postępowania.



Chciałby zrobić reformę, ma jakieś pomysły, ale nie chce się nimi dzielić ze społeczeństwem.

Pojawia się sejmie, ogłasza reformę, bez tłumaczenia, bez detali i szczegółów.
Ja rozumiem, że nie jest managerem i nie umie robić prezentacji multimedialnych, ale jeśli potrzebuje pomocy ma Ministra Cyfryzacji od spraw "technicznych".

Wypadałoby pokazać się - tak ze 100 razy - zanim się pójdzie do Sejmu i nastraszy ludzi, najpierw staruszków, którzy mają 70% życia za sobą, a i tak się boją. Później na Sejm pójdą wszystkie "szczątki" związków zawodowych, porzucają jajkami, pokrzyczą, powyją syrenami i na koniec nie będą umieli sformułować postulatów.

Bezczelnie stwierdzę, że Premier Donald Tusk powinien przestać się bać rozmawiać!

W innym wypadku będzie obrywał sam od siebie i swoich pomysłów. Powinien wyjaśniać o co mu chodzi, co chce zrobić, dlaczego, po co i za ile. Jeśli niema gotowych rozwiązań, a jedynie pomysł, niech pojedzie na delegację tam gdzie wiedzą co robić. Złożymy się wszyscy na bilet.
Margaret Thatcher - żelazna dama - najpierw nienawidzona, później kochana i wspominana do dzisiejszego dnia. Dlaczego? Najpierw pokazała, że ma charakter, wiedziała, że skutki reform będą dopiero w kolejnej kadencji. Kiedy ludzie zauważyli, że powoli, ale jednak robi się porządek, zaczęli Ją kochać.

Niech Premier się nie boi!

Jak się wystraszy to zacznie rozdawać, mięknąć. Puki co Tylko Jego frakcja ma okazję się wykazać 2-gą kadencję.

Śmieszni są Ci, którzy krzyczą głośno przeciwko zmianom.
Brzmią mniej więcej tak - "Rozdajmy ziemię, jak za czasów pionierów w Stanach Zjednoczonych, rozdajmy przywileje emerytalne bo każdy ciężko pracuje, przechodźmy na emerytury po 40 roku życia." Niektórzy się nabierają i słupki poparcia im skaczą.
Niestety Polska to kraj skrajności.

Jednakże jest też przestroga dla Pana Premiera - niech nie myśli, że wszyscy wyjadą i będą zwozić euro, funty i inne waluty, zamieniane tutaj z korzyścią.
Niech nie wydaje mu się, że to potrwa wiecznie a PKB będzie rosło na przekór wszystkiemu i stabilnie bez jego pracy.

On sam musi zapracować na emeryturę!
Trwa ładowanie komentarzy...